Liczba wyświetleń

środa, 12 czerwca 2013

Afryka dziś.

Borykająca się z problemami etnicznymi, żywnościowymi i konfliktami militarnymi na tym tle to Afryka Anno Domini 2007. Konflikty między plemionami napędzają konflikty polityczne w całym regionie, co skutecznie odstrasza garstkę i tak bardzo odważnych inwestorów zagranicznych. A już na pewno skutecznie zniechęca lokalny drobny kapitał do jakichkolwiek działań. Zresztą w Afryce kapitał prywatny ogranicza się do drobnych właścicieli ziemskich - problem własności ziemi jest wciąż jedną z największych przeszkód dla gospodarki rynkowej- oraz do rzemieślników i handlarzy w większych osiedlach.
Problem żywnościowy to z kolei problem znany w Afryce od zarania dziejów. Tak naprawdę 50% powierzchni kontynentów to wielki magazyn kwarcu. Nadające się pod uprawę grunty nie przeszły natomiast w tak dużym stopniu zielonej rewolucji jak to miało miejce choćby w Indiach czy Chinach, które odzyskały samowystarczalność żywnościową. Walka o ziemię uprawną, o wodę pitną czy o teren wypasu bydła nakłada się na konflikty etniczne a często bywa ich zarzewiem. Jednak o prawdziwej eskalacji konfliktu na modłę afrykańską można dopiero mówić gdy do sporu o wodę, tereny uprawne oraz terytorium plemienne dołożymy to co jest wielkim bogactwem Afryki - złoża surowców naturalnych. Z taką swoitą fuzją konfliktów mieliśmy ostatnio do czynienia w Sudanie w prowincji Darfur. Konflikt chwilowo zażegnano ale paradoksalne pytanie pozostaje: Jak to się dzieje, że bieda Afryki wynika wprost z jej bogactwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz