Afryka dziś.
Borykająca się z problemami etnicznymi, żywnościowymi i konfliktami
militarnymi na tym tle to Afryka Anno Domini 2007. Konflikty między
plemionami napędzają konflikty polityczne w całym regionie, co
skutecznie odstrasza garstkę i tak bardzo odważnych inwestorów
zagranicznych. A już na pewno skutecznie zniechęca lokalny drobny
kapitał do jakichkolwiek działań. Zresztą w Afryce kapitał prywatny
ogranicza się do drobnych właścicieli ziemskich - problem własności
ziemi jest wciąż jedną z największych przeszkód dla gospodarki rynkowej-
oraz do rzemieślników i handlarzy w większych osiedlach.
Problem żywnościowy to z kolei problem znany w Afryce od zarania
dziejów. Tak naprawdę 50% powierzchni kontynentów to wielki magazyn
kwarcu. Nadające się pod uprawę grunty nie przeszły natomiast w tak
dużym stopniu zielonej rewolucji jak to miało miejce choćby w Indiach
czy Chinach, które odzyskały samowystarczalność żywnościową. Walka o
ziemię uprawną, o wodę pitną czy o teren wypasu bydła nakłada się na
konflikty etniczne a często bywa ich zarzewiem. Jednak o prawdziwej
eskalacji konfliktu na modłę afrykańską można dopiero mówić gdy do sporu
o wodę, tereny uprawne oraz terytorium plemienne dołożymy to co jest
wielkim bogactwem Afryki - złoża surowców naturalnych. Z taką swoitą
fuzją konfliktów mieliśmy ostatnio do czynienia w Sudanie w prowincji
Darfur. Konflikt chwilowo zażegnano ale paradoksalne pytanie pozostaje:
Jak to się dzieje, że bieda Afryki wynika wprost z jej bogactwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz