BIEDA W AFRYCE!!!
Ciekawa jestem, ile procent Polaków wie, że znajduje się wśród 20%
tych ludzi na świecie, którzy są na tyle bogaci, że mogą decydować o
kierunkach swojego rozwoju. Podczas gdy przeważająca część ludzkości –
80% - żyje z dnia na dzień. Nie planuje. Nie dojada. Niewiele ma
własnego. Nie była nigdy na wakacjach. Nie poddaje się, choć każdy ranek
zaczyna się pytaniem o to, jak potoczy się dzień...
W pewnym sensie rozumiem, że się w głowie nie mieści inna
rzeczywistość poza tą, którą zwykli Polacy widzą naokoło i w
telewizorze. Całkiem oczywiste jest dla mnie, że wydaje się niemożliwe,
żeby świat był aż tak rozwarstwiony...
Ale czy brak tego zrozumienia u ministra spraw zagranicznych
odpowiedzialnego za polską pomoc rozwojową, można tłumaczyć tym, że w
telewizorze nie pokazali, jak świat wygląda naprawdę?
A to minister Sikorski właśnie zdecydował o zmniejszeniu polskiej
projektowej pomocy dla Afryki. W 2010r. jest ona o prawie połowę
mniejsza niż w 2009.
Nie zgadzam się z żadnym z argumentów powtarzanych przez nasz rząd, że w Afryce
nie umiemy pomagać bo tam nie o demokratyzację chodzi [?] a tylko w tym
jesteśmy dobrzy, że mamy tu sąsiadów biedniejszych od nas [jakie to
szczęście, że nie leżymy tam gdzie otoczona bogatymi krajami Belgia!] i w
związku z tym mamy moralny obowiązek tu w pierwszej kolejności.
Priorytet moralnego obowiązku pomagania powinien być tym
większy, czym większa jest skala ubóstwa danego rejonu i poziom łamania
fundamentalnych praw przysługujących jego mieszkańcom, jak i każdemu
człowiekowi. Albo traktujemy poważnie Powszechną Deklarację Praw
Człowieka i nie zgadzamy się na ich łamanie, albo kalkulujemy jak wydać
najmniej bezinteresownie trochę kasy, bo wstyd źle wypaść na tle innych
donorów.
Polityka pomocowa może być klarowna i przynosić uznanie w świecie.
Polski rząd jednak ma ambicje wszystko skomplikować. Wypromować na
Ukrainie trochę polskich urządzeń i usług, czy napocić się
bezinteresownie w Ugandzie? Oba kraje są w potrzebie, ale musimy uczyć
się te potrzeby stopniować, by dobrze dzielić te marne kilkaset
milionów, które przypada w udziale polskiej pomocy dwustronnej.
Skoro Polska wydaje coraz mniej na pomoc Afryce, to logiczne byłoby pomyśleć, że sytuacja tam poprawiła się.
No przecież w Afryce to forsy mają jak lodu. Tak – jak lodu, dosłownie. Trochę na Kilimandżaro.
ZOBACZCIE JAK DZIECI W AFRYCE BŁAGAJĄ O TALERZ GORĄCEGO POSIŁKU!!!
A TAK WYGLĄDA KILIMANDŻARO.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz